sobota, 29 grudnia 2007

Lata 90-te i muzyka

Mam wrażenie, że w ostatnich latach nie ma żadnego ciekawego "kopa" w muzyce tzw. rockowej. Lata 90-te to był wybuch grunge'u. Rozumiem, że ktoś może nie lubić tych klimatów ale jest niezaprzeczalnym faktem, że wtedy coś się działo nowego i świeżego. Początki jak zwykle były najlepsze, nie skażone komercją, punkowo i bezkompromisowo. Muzycy byli głodni sukcesu, pomysłowi i twórczy. Istniał chaos artystyczny, który jest idealnym środowiskiem do powstawania nowych pomysłów muzycznych. Przemysł fonograficzny wyczuł, że można na tym zarobić i od tego momentu już było gorzej. Pieniądze wzięły górę a i też formuła powoli zaczęła się wyczerpywać.
To tak w skrócie. Czasy grunge'u minęły ale pozostała muzyka, do której lubię od czasu do czasu wracać (Pearl Jam, Mudhoney, Soundgarden, Mother Love Bone, Temple of the Dog, Alice in Chains, Nirvana; polacam youtube'a, tam jest sporo materiału). Część zespołów jeszcze istnieje ale to już nie to.



by Brian E. Ford, Flickr, CC

Nie zrozumcie mnie źle. Nie mówię, że nie ma ciekawej muzyki i fajnych zespołów teraz. Są, tyle tylko, że nie widzę ogólnego klimatu ani jakiegoś nowego świeżego prądu muzycznego.

Brak komentarzy: