Kilka tygodni temu przeczytałem książkę o podróżach Jamesa Cooka ("Błękitne przestrzenie" Tony Horwitza). Facet był wielkim odkrywcą i przepłynął świat wszerz i wzdłuż, od tropików po koło podbiegunowe. Wszystko to się działo w XVIII wieku, kiedy statki nie były tak zaawansowane jak teraz, nie było dokładnych map a wiele lądów w ogóle nie było znanych lub bardzo słabo (m.in. Polinezja, Nowa Zelandia, Australia, Alaska). Bywało, że miesiącami załoga nie schodziła z pokładu statku. Nie rzadko były sztormy i zdradliwe rafy (m.im. wielka rafa australijska). Zobaczcie jak sobie radzi ten stateczek poniżej i wyobraźcie jak to mogło wyglądać wtedy :)
ps. Polecam książkę. Troche historii, troche humoru. Super mieszanka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz